Summer Essentials

13:04

                                                                       Hej. 


                                 

Od zawsze podziwiam ludzi, którzy potrafią zabrać ze sobą w podróż najpotrzebniejsze rzeczy, nie przewracając przy tym całego domu do góry nogami. Ja niestety takowej umiejętności nie posiadam i pakując się na ostatnią chwile, jestem wręcz pewna ze zapomniałam połowy z tego co miałam wziąć. 

Wpychając wszystko do walizki, zabrałam kilka rzeczy, które - tak myślę - przydadzą mi sie podczas lata. Przykładowo Słona Woda z Toni&Guy, która po spryskaniu i wysuszeniu włosów powinna dawać efekt plażowych fal. Byłabym w siódmym niebie, gdyby na moich włosach działało to w ten sposób. Kręcę włosy w kucyku, następnie używam tego produktu i ugniatam pseudo fale, spryskując lekko lakierem. 

                                                 


                                                 



Jako przedstawicielka ludzi o, dosłownie, białej skórze, nie ruszam się bez kremu z filtrem, bo bez nich raczej nie skończyłoby się to dobrze. 


Zrezygnowałam z droższych lakierów, bo na moich paznokciach nie utrzymują sie ani te tańsze ani z wyższej półki. O lakierach z Wibo powiedziała mi siostra i podpisuję się pod jej słowami obiema rękoma - są świetne. Kosztują naprawdę niewiele, a ich trwałość mozna postawić obok tych profesjonalnych. Podobne zdanie mam na temat szybko schnących lakierów Eveline. Na kolory stawiam raczej jasne, przypominające o lecie. 




Na temat makijażu i kosmetyków nie wiem zbyt wiele, a tyle ile potrzebuje wiedzieć dla siebie. Pozostaje wierna - najlepszym jak dla mnie - balsamom z Oriflame. Mają długotrwałe działanie i swietnie nawilżają usta. 
Wierności dotrzymuję rownież pudrom z Sephora. Ten poniższy ma redukować zaczerwienienia, nie jest ciężki wiec idealnie nadaje sie na cieplejsze dni. 
Maskara z Benefit "they're Real!" długo sie utrzymuje i nie osypuje, nie tworząc na twarzy efektu pandy. 
O pomadkach z Golden Rose można już pisać książki. Cena to niewiele powyżej 10zł a efekt jest wręcz genialny! Dobrze nawilżają usta, długo sie utrzymują i maja piękne kolory. Ja wybrałam dosc jasny kolor pudrowego różu, idealny jak dla mnie na codzień. 







Wspominałam Wam w ostatnim poście ile nieprzeczytanych książek zbiera się na moim regale. Do kolekcji doszła kolejna, słynna "Girl Online", zapowiadająca sie naprawdę ciekawie. 


Love, Vic. 



You Might Also Like

7 komentarze

  1. Używam wielu podobnych rzeczy! :D Dla mnie woda z Toni&Guy jest zbawienna tylko w podobnej metodzie- ja zaplatam na noc warkocz. ;) Kolor szminki mam identyczny- idealny, dla mnie bardzo zbliżony do naturalnego koloru ust. Balsamy z oriflame ratują przy obtarciach i zaczerwienieniach. A książka była.. taka sobie, niestety.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ostatnio kupiłam sobie 2 lakiery z Wibo i jestem mile zaskoczona :)
    w tym roku zapomniałam niestety o kremie z filtrem ;((
    http://karik-karik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Też bardzo podziwiam takich ludzi, haha! Ja pakując się pozostawiam dom w strasznym stanie :D

    Zajrzysz? :)
    jully-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nikt już nie ma lepszego pomysłu na bloga tylko wszędzie to samo !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załóż blog i rób cos czego jeszcze nikt nie zrobił ;)

      Moze gdybys zaczął/zaczęła czytać treść, odnosić sie do zdjec to zauwazal/zauważałabys różnice, bo każdy ma personalny sposób na tworzenie czegoś, nie da sie zrobic dwoch takich samych rzeczy przez odmienne postaci. :)

      Usuń
  5. Post ciekawy, muszę wypróbować tej wody :> a co do książki, to nie mogę się doczekać, aż pojawi się na mojej półce! :>


    www.loczekpisze.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy wpis ;) Te fale wyszły Ci świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts

instagram