Pracuje nad soba.

23:43


Bądźmy szczerzy, każdy z nas marnuje czas. 
Bądźmy szczerzy, każdy czegoś żałuje. 
Bądźmy szczerzy, każdy z nas ma brudy w szafie.
Bądźmy szczerzy, nie jesteśmy szczerzy. A o ile łatwiej by było. 

Po każdym roku robię sobie rachunek osobowości. Wiem, że czas zasypywania czytelników portali czy blogów noworocznymi artykułami, wnoszącymi zmiany tylko przez okres stycznia, już minął. Jednak lata lecą, a po każdym z nich staram się dostrzec jakąś zmianę w sobie i zawsze staram się dostrzec pozytywną jej stronę. Mimo, że ja z 2010 roku byłabym w pełni załamana sobą aktualną, to i tak zawsze lubię to kim jestem, bo byłoby moim zdaniem pomyłką żyć będąc kimś, kogo nawet się nie lubi. I chyba naturalną stroną ludzkiej osobowości jest to, że po każdym doświadczeniu wyciąga jakieś lekcje. 
Jak dla mnie praca nad sobą jest jedną z najcięższych jakie człowiek musi wykonać podczas swojego życia. Jest dość żmudna i ciężka dla osób, które codziennie mają inny humor i chcą być kimś innym (tak, mówię o sobie). Ale obudź się, nikt nie rodzi się idealny. Albo raczej każdy z nas się taki urodził, tyle że niekoniecznie chce pozostać w blasku powszechnie pojętego perfekcjonizmu. I właśnie dlatego, po każdym roku rozliczam się z tego kim jestem i kim chce być. Z tego na ile się zmieniłam i w jakim kierunku to wszystko idzie. A robię to tylko po to, żeby nie stracić z horyzontu autentyczności i żeby nie płynąć z nurtem, bo śmieci też płyną z biegiem rzeki. Tylko po to, żeby za 10 lat być pewną, że wybrałam kierunek życia, a nie zgadzałam się bez słowa sprzeciwu na to co akurat przynosił los. Dlatego chyba trzeba wypracować w sobie coś takiego, co nie pozwoli na bycie byle jakim. Na tumblerowym profilu Polskie zdania (klik) znalazłam kiedyś dość trafny cytat Marty Kostrzyńskiej: 

"Przede wszystkim zgadzamy się na bylejakość. Na byle jakie relacje, przelotne, krótkie znajomości zostawiające za sobą nic więcej, jak tylko niesmak po kolejnym rozczarowaniu. Na byle jakie dni, przesiedziane w jednym miejscu, podczas których, z góry już, przeklinamy te następne, które spędzimy dokładnie tak samo. Żyjemy na szybko, na opak, na ostatnią chwilę. Żyjemy na walizkach ze samym sobą. Nienawidzimy tego, gdzie jesteśmy, ale jeśli coś wymaga wysiłku, to automatycznie rezygnujemy. Chcemy być czymś więcej, a boimy się wyjść poza własne cztery ściany. Chcemy cieszyć się każdym dniem, a pierwsze, co robimy na jego każdy początek, to przeklinamy to, że się zaczął. Chcemy wielkich rzeczy, a samych siebie traktujemy byle jak."  

Temu, jak dla mnie, powinno się pracować nad sobą. Żeby nigdy nie być letnim, a zdecydowanym na to kim się jest. Żeby podążać za swoimi przekonaniami i twardo stąpać po ziemi, bo tylko wtedy będzie się ze sobą grać fair. I żeby samemu wybierać każdy swój dzień: swój humor, determinację, zaangażowanie i nawet to, czy poranna herbata ma mieć dwie czy trzy łyżeczki cukru. Właśnie do tego prowadzi ta praca, że z każdego życiowego upadku wychodzi się silniejszym i bardziej pewnym tego kim się jest. Nawet jeśli wymaga to robienia czegoś do czego nie było się przyzwyczajonym, trzeba mieć pewność, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Czemu? Bo tak. Bo właśnie sobie tak powiedziałam. :) 








Dla zainteresowanych: spodnie, płaszcz - Zara | sweter - Pull&Bear | czapka - ukradłam bratu | buty - Timberland

Trzymajcie się ciepło! Cześć i czołem. 
Vic. 

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Zgadza się. Nigdy nie dojdziemy do perfekcji, więc trudniej jest nam dostrzec te lepsze strony, które ciągle się zmieniają ;)

    U mnie nowy post, zapraszam!
    Obserwuję ;)
    MÓJ BLOG-KLIIK

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna stylizacja ♥


    http://mikijiu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ciągle się samodoskonalę. Cudne zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts

instagram