Stoję pod ścianą.

22:44



Właściwie to byłam do kitu przez ostatnie miesiące. Dla tego miejsca, dla kilku osób, które myślały, że wpadłam pod pociąg i dla siebie w sumie też. Nie mam pojęcia co dokładnie sprawiło, że pojawił się we mnie taki dystans do internetów, bo generalnie wiedziałam, że muszę coś zrobić, ale z racji tego, że byłam do kitu - nie robiłam. Jakoś nie przepadam za dzieleniem się z Wami cholernie słabymi emocjami, a wpadłam w pewien rodzaju cykl powtórzeń, przez ostatnie miesiące. Te rzeczy, które są dla mnie podobno ważniejsze, pochłonęły mnie bez reszty, nawet nie wiem kiedy tyle czasu minęło. Poza tym mam przeświadczenie, że kilka ostatnich wpisów było po prostu słabych. Zawsze lubiłam napisać coś, co w jakimś tam stopniu wymagałoby ode mnie jakiegoś wysiłku intelektualnego, co w rezultacie sprawiało, że tekst mi się podobał - albo wmawiałam sobie, że ma jakiś sens i dobry sarkazm. A  w tych ostatnich, po prostu czegoś mi brakowało. Chyba czytało się je zbyt łatwo, a składnia zdań była zbyt poprawna, zbyt pospolita. Nie uważam, że mam jakiś wyjątkowy styl pisania. Raczej jego brak, dziwnie złożone zdania i słowa czasem wyrwane z kosmosu, sprawiają, że wiem, że mój przekaz nie jest łatwy, nawet jak pisze o kolorze spodni, który mało kogo interesuje. Dlatego właśnie miałam wrażenie, że stanęłam pod ścianą. Najzwyczajniej patrzyłam w ścianę i nie miałam ochoty odwrócić się, zebrać się w sobie i poprawić tego, co mi się nie podobało. 








Pomimo, że tutaj niewiele się pojawiało, na Youtube udało mi się coś wrzucić, więc gdyby ktoś jeszcze nie widział najmłodszego z moich dzieci:


Trzymajcie się ciepło, do następnego! 

You Might Also Like

4 komentarze

Popular Posts

instagram