Inaczej pisane: głupota nas przyciąga.

20:21


Zastanawialiście się kiedyś nad tym, co tak właściwie sprawia, że zwracamy na coś uwagę? Oczywiście piję do tego, bo przez ostatni czas dość mocno w mojej głowie gościła myśl, na temat tego jaką w zasadzie osobą jestem i co przekazuję dalej, chociażby w Internetach. 

O matko i córko.
 Styl hasztag all black, pozytywne myślenie, kiedy moje definicje "pozytywnego myślenia" i szczęścia odbiegają daleko od tego, co aktualnie podsyła każdy trener fit. Dzięki Dobry Boże, że się opamiętałam.

Świetnie sprzedaję się nagość, na każdym zdjęciu na najważniejszym zaułku życia społecznego czyli Instagramie, twarze dziewczyn niewiele mają wspólnego z naturalnym wyrazem (mówi osoba, której bitch face to "Planuję III Wojnę Światową, jesteś moim pierwszym taranem") a sylwetka internetowa to nadal tylko cyberświat, bo rzeczywistość jednak sprowadza na ziemię. 

Ok, zgeneralizowałam wszystko mocno. Być może za mocno. 
Internet jest świetną sprawą, makijaż, przesyłanie jakiejś dobrej energii i motywacji, dzielenie się swoim życiem czy nawet tą wyrobioną sylwetką - też. Problem jest jednak, kiedy to wszystko idzie o krok (czy nawet cały bieg) za daleko. Przeglądnijcie sobie to, co codziennie obserwujecie i chyba czasem dobrze wyznaczyć sobie granicę prywatności, dobrego smaku czy po prostu wyczucia. 
Sama przed sobą mocno skrytykowałam też siebie, właściwie od tego zaczęłam też ten post. Niesamowite jest, kiedy ktoś posiada te wspomniane wyżej granice i w bonusie potrafi się też dzielić półnagą fotką z wakacji, zdrowym jedzeniem i aż zaraża uśmiechem. Różnica polega na tym, kiedy każda fotka jest półnaga, a wszystko co autor ma do zaoferowania to właśnie tyle. 

Zazwyczaj, kieruję się zasadą: niech każdy sobie w życiu robi co chce, jest to naprawdę złoto na swoje własne życie. Tyle, że jestem też potencjalnym użytkownikiem świata online, więc jak każdy inny mogę wyrazić raz na jakiś czas subiektywną opinie. 
Przeglądając zdjęcia na jakimś profilu (jak na typowego stalkera przystało), uśmiech aż sam wlał mi się na twarz. Zdjęcia z podróży, trochę naturalności, trochę bycia fit i dobrej, zdrowej figury, trochę pięknych twarzy i (nawet) trochę drogich ubrań. Wszystko właśnie posiadało tę złotą granice. Potem natknęłam się na stos odżywek jedzeniowych, nagiego tyłka, tysięcy współpracy, które miały naprawdę niewiele z tematyką profilu i... to byłoby na tyle. Może to śmieszne, ale różnica w osobach obserwujących była diametralna, oczywiście setki tysięcy kłaniały się do drugiego, czyli tego, co najłatwiej przyswoić całemu społeczeństwu. ;) Niestety idziemy na łatwiznę (prowadzę na czele), a szkoda, bo moglibyśmy tyle wyciągnąć nawet z cudzego życia na Internetach, przede wszystkim to, że czasem warto jest się odciąć i pożyć rzeczywistością. Może raz na jakiś czas jest dobrze odbić się od wszechobecnej głupoty i przemyśleć, dokąd się zmierza? ;) 

Btw., zdjęcia jak zwykle mocno tematyczne (sarkazm), ale były to ostatnie chwile ciepłej jesieni. 

Trzymajcie się ciepło, cześć i czołem!  








You Might Also Like

1 komentarze

  1. Czytam od czasu do czasu Twoje posty i.. powiem szczerze, że wnoszą w mój światopogląd na prawdę nutkę świeżości oraz optymizmu. Wszystko lekkie z przymrużeniem oka. Trzymaj tak dalej, bo przyjemnie się czyta ;)

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts

instagram