Nie żałuje

20:52




Doskonale pamiętam swoje brwi "plemniczki" wyrywane od góry. I włosy po tyłek w kolorze bardziej nijakim niż aktualny śnieg na ulicach. I pamiętam też post pisany jako 13-latka o kolekcji torebek, najbardziej w oczy rzucała się taka chamsko różowa z myszą Diddl (chyba tak się nazywała, co ciekawsze pluszak nadal leży na moim łóżku) i biała w czerwone grochy. Wrzucałam wtedy posty na dość popularny wówczas pinger (sprawdzałam - nadal funkcjonuje, tyle, że za "moich czasów" wyglądał zupełnie inaczej), pamiętam też kopiowane wężyki wklejane pod każdy post na tej platformie "super post, zapraszam do obserwacji i komentowania u siebie" z milionem emotikonek, serduszek i uroczych słów. Kto by pomyślał, że po kilku latach coś takiego zyska niesamowitą sławę na instagramie. Żałosne posty na fejsie po "okrutnych i bolesnych" rozstaniach, kto tego nie robił niech rzuci kamieniem. O, a rok temu już nie było brwi plemniczków, były za to brwi typowej Karyny (nie mam pojęcia jak i kiedy to stwierdzenie zyskało popularność w internetach, ale gratuluje pomysłodawcy), tyle, że w kształcie bliżej nieokreślonym, ale obowiązkowo pomalowane od początku do końca jednolicie i kończące się w połowie łuku brwiowego. 
Czas opuścić temat brwi, bo zdecydowanie nie ich opisywanie jest sensem tych kilku zdań. 
No i oczywiście albumy na nk z milionem selfie i dziubków - właściwie fakt, że ostatnio kilka z nich znalazłam, naprowadziło mnie na taki, a nie inny temat wpisu. 

Pamiętam naprawdę wiele wydarzeń, które miały miejsce na przestrzeni lat - z każdym detalem, nie polecam. I właściwie, zastanawiam się czasem nad tym co miałam w głowie i dlaczego wchodziłam na głęboką wodę, nie umiejąc pływać (jakie ambitne mam porównania, grzech nie wykorzystać takiego dnia :D). Tyle, że nie żałuje niczego, bo jeśli jakiekolwiek z tych wydarzeń czy nieodpowiednich ruchów wpłynęło na to, jakim człowiekiem jestem dzisiaj, to za nic w świecie bym nie cofnęła czasu (mówię tak jakbym rzeczywiście mogła to zrobić). 
Nie żałuje ani jednego idiotycznego posta udostępnianego w świat w wieku 13 lat, przy okazji serdecznie dziękuje każdej osobie, która wtedy mocno wyrażała swoje niezadowolenie w komentarzach czy w jakikolwiek inny sposób, miało to na mnie zbawienny wpływ. Nie mam też wyrzutów za ani jedno "loffki, kisski" wysłane do nieodpowiednich osób i ani jednego włoska wyrwanego z moich brwi od góry (musiałam, wiecie o tym). Jakieś większe czy mniejsze błędy towarzyskie, wyglądowe (nie mam pojęcia czy takowe słowo istnieje), życiowe - oho zrobiło się poważnie - dobitnie wpływają na kształtowanie się charakteru, pewności siebie czy nawet uprzedzenia do pewnych ludzi i omijania ich szerokim łukiem. Wiele niemiłych słów rzuconych w moją stronę, sytuacji w opresji, kiedy nie ma zmiłuj - trzeba sobie poradzić, sprawiło, że ciężko jest mi sprawić przykrość, nie przeżywam już każdego wydarzenia, a moje uosobienie queen of drama odeszło w niepamięć. Przebiegnijcie w pamięci przez jakieś znaczące wydarzenia w przeszłości, całkiem prawdopodobne, że nasuną się Wam podobne wnioski. 








Do następnego, 
loffki i kisski.  

You Might Also Like

0 komentarze

Popular Posts

instagram