Domowa pielęgnacja włosów

21:22



Nie ukrywam, że moje włosy przeszły ze mną gehennę. Od włosów w kolorze mysim - obowiązkowo po pas, przez obciążające ombre, drastyczne ścięcia, 50 odcieni rudego, żółty blond, płukanki, aż w końcu do teraz, czyli efektu, który mnie zadowala. Przyznam, że pod tym względem jestem szczęściarą, bo są one jeszcze w zakresie "gęste", rosną naprawdę szybko i nie są w tak tragicznym stanie, w jakim mogłyby być.
Stosuje jednak kilka rzeczy, które poprawiają ich stan - chociaż może to być dość złudne, prawdopodobnie to tylko przeświadczenie w mojej głowie.

Przede wszystkim, rzadko kiedy używam prostownicy, lokówki, raczej chylę się w stronę suszarki i prowizorycznego modelowania włosów na szczotce, podkreślam jednak - prowizorycznego. Nie stosuje też żadnych wymyślnych szamponów, ponieważ moje włosy mają chyba poczucie ekonomiczności i wypadają przy używaniu drogich, specjalistycznych specyfików. Dlatego od lat stosuje czerwony szampon z L'oreal, Elseve, do włosów farbowanych - jest najlepszy.

Często przed umyciem włosów, godzinę lub kilka, wcieram we włosy oliwę z kilkoma kroplami soku z cytryny, zaczynam od nasady, zmierzając ku końcówkom. Włosy upinam wysoko w coś co powinno przypominać koka, następnie po jakimś czasie zmywam mieszankę, myjąc włosy 2-3 razy.
Do tzw. olejowania włosów idealnie nadaje się olej kokosowy, którego raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Olej rozgrzewam w rękach i postępuje identycznie jak z oliwą. Dodatkowo na włosy można nałożyć folię, foliowy czepek (polecam reklamówkę, efekt ten sam), aby zachować wyższą temperaturę u nasady głowy.  Z tego co wiem, takie zabiegi przyspieszają porost włosów. :)

Jeśli o typowe odżywki chodzi, litrowe maski z Kallosa sprawdzają się naprawdę dobrze. Używam tej keratynowej, zaraz po umyciu włosów, a po około 5 minutach spłukuje. Włosy po niej są przyjemne w dotyku i wygładzone. Cena, pojemność i działanie - jak najbardziej na plus. Jeśli natomiast chce uzyskać efekt plażowych fal, to od lat robię to samo - kręcę włosy w kucyku, a następnie przeczesuje je palcami i używam wody morskiej Sea Salt z Toni&Guy.
Jeśli od święta używam prostownicy bądź lokówki, podkradam rodzicielce produkty do włosów, zazwyczaj jest to Kaaral Dazzling - prostujący krem, który dodatkowo chroni przed wysoką temperaturą.







p.s. Jeśli jesteśmy w temacie włosów, na moim profilu na Vinted mam do sprzedania nową lokówkę marki Remington. Sprzedaje ją dlatego, że moje włosy są z natury proste i ciężko je pokręcić, dlatego rzadko po to sięgam. (klik!)

Trzymajcie się ciepło, do następnego!

You Might Also Like

1 komentarze

  1. Też używam tej maski z Kallosa a poza tym zwykłych szamponów i czasami ampułki z keratyną :D
    Mój blog - Klik

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts

instagram