Z Nowym Rokiem nowym krokiem (czy jakoś tak)

23:28


Nowy Rok to genialna okazja do miliona niespełnionych postanowień. Umówmy się, nieliczne jednostki wytrzymują dłużej niż miesiąc, a w maju nikt już nie pamięta, co sobie obiecał po kilku kieliszkach (czy tam butelce) szampana w sylwestrową noc.  Myślę, że sytuacja byłaby trochę inna, gdyby wyznaczyć sobie po prostu cele. Listę w głowie - czy gdziekolwiek się nada - rzeczy, które da się spełnić, przede wszystkim dla siebie. Bądźmy szczerzy, nikt nie potrzebuje Nowego Roku żeby nazbierać na samochód zamiast kupować przez kilka lat paczki Marlboro (wpis nie jest sponsorowany btw.), ani żeby zrzucić zbędną oponkę - która niestety po świętach powiększyła się kilka razy, czy żeby spiąć tyłek i być bardziej zorganizowanym. Takie decyzje pojawiają się z dnia na dzień, ba! Z minuty na minutę powinny być wcielane w życie, ale jesteśmy tylko ludźmi, dla których takie motywujące okazję jak nowy okres w życiu (a tak po świętej prawdzie tylko zmiana cyferek u góry kalendarza), są idealnym momentem, żeby postanowić wywrócić życie do góry nogami... tylko przez miesiąc.

Z drugiej strony nawet ten miesiąc, tydzień czy dzień lepszy, jeśli przez ten czas poczujemy, że się spełniamy i że jesteśmy chociaż trochę lepsi dla świata. Dla tych, którzy tak jak ja, 6 stycznia opamiętali się, żeby coś z sobą zrobić w tym 2017, proponuje nie wymyślać cudów - i tak już zaspaliśmy a karnety na siłownie są wykupione. Najzwyczajniej poczuć w tym roku szczęście przede wszystkim wobec siebie i wobec świata. Wielka błahostka, szkoda tylko, że większość z nas przeklina pod nosem, kiedy rano o 6 dzwoni budzik i jedyna myśl w naszej głowie to to, żeby ten poniedziałek już się skończył. Dla żadnego z nas życie nie jest fair (więc automatycznie jest fair dla każdego), ale chyba ważne jest to, żeby wyciągać z niego jak najlepsze chwile. Zachowajcie się jak chorzy psychicznie, usiądźcie przed lustrem i zastanówcie się ile tak naprawdę Was cieszy. Często rozmawiając z siostra o przyszłości, dochodzimy po pewnym czasie do wniosku, żeby za ten czas, nie znaleźć się pod ziemią. Tak naprawdę, każdy z nas planuje wielkie rzeczy, nie doceniając ani trochę tych małych rzeczy wokół.
Może to lekka hipokryzja z mojej strony, ale ja też mam takie typowo ludzkie postanowienia - słodzę tylko jedną łyżeczkę do herbaty (a zazwyczaj cukier sypałam prosto z torebki), staram się być bardziej zorganizowana i nie szukać matematycznych x o 2 w nocy, tylko o 22 i przede wszystkim: nie narzekać i nie marudzić na życie, ogólnie jest naprawdę dobre, trzeba tylko rozgraniczyć co jest w nim najważniejsze, a co jest tylko dodatkiem. ;)

p.s. Nowy filmik, jeśli ktoś nie widział. :)

   

You Might Also Like

3 komentarze

Popular Posts

instagram